niedziela, 22 marca 2015

Meandry odchudzania i zdrowego żywienia – od diety kopenhaskiej do bilansu kalorycznego cz. 2

Czy istnieją diety odchudzające?

Przedstawiam te zagadnienia tak jak je widzę. Nie są to wcale moje wymysły, lecz wynik wielu obserwacji i lektury prac tych uczonych, których głos się zagłusza. Zagłusza się dlatego, że ktoś chce więcej zarobić, a nie dlatego, że dba o nasze zdrowie.
Czas na kolejną odsłonę. Skoro dobrzeliście już tutaj, to mogę Wam wyznać prawdę. Nie ma czegoś takiego, jak dieta odchudzająca. Jeśli sam posługuję się tym pojęciem to tylko w tym celu, by niejako zwabić czytelników, by ukazać im fakty. Hasło jest nośne i sporo osób wpisuje je w wyszukiwarki. Powtarzam, nie maspecjalnych diet odchudzających. Diety dzielimy na zdrowe i niezdrowe. Każdy kto się zdrowo odżywia nie musi się bać otyłości. Jeśli na początku ma nadwagę, to z czasem ą straci. Po jakim czasie to juz zależy od tego, jaką ma nadwagę i jakich innych chorób zdążył się nabawić. Nie twierdzę, że zdrowa dieta może wyleczyć każdą chorobę, ale na pewno znacznie ogranicza ryzyko zachorowania. Przy dużej nadwadze można taką zdrową dietę wesprzeć preparatami odchudzającymi, byle wybrać właściwe!
Z kolei niezdrowe diety mogą czasowo odchudzać lub wprost prowadzić do tycia. Z reguły te, które na początku odchudzają ostatecznie prowadzą albo do efektu jojo, albo do anoreksji lub innych powikłań. To jest właściwy podział i takiego powinniśmy się trzymać.

Sukces i powodzenie

Każdy z nas chce odnieść sukces w życiu. Można ten sukces różnie rozumieć. Dla kogoś będzie to zdobycie wielkich pieniędzy, dla innego założenie rodziny lub na przykład dokonanie odkrycia naukowego. Przypadkami ludzi, którzy niczego nie chcą się nie zajmuję. Kto do niczego nie dąży w życiu ten już umarł, nawet jeśli jeszcze niemrawo rusza łapkami!
Zwykle też normalna jednostka chce się podobać, czyli chce mieć powodzenie w wymiarze erotycznym. To nie jest kwestia wierności, czy niewierności. Już choćby podobanie się stałemu partnerowi czy partnerce nawet po dziesięciu lub dwudziestu latach współżycia jest warte zachodu. Czemu mamy tylu nieszczęśliwych i tyle niezadowolonych z siebie par. Ci ludzie zapomnieli, że podobać się trzeba nie tylko przed ślubem lub wspólnym zamieszkaniem. O to należy zabiegać całe życie.
Kto jest tak naprawdę atrakcyjny? Czy głównym atutem jest wygląd fizyczny? Do pewnego stopnia tak, ale… Tu uwaga wszyscy niezadowoleni z życia. Warunkiem atrakcyjności jest uśmiech i radość życia. Nie biust lub jędrne pośladki u kobiety, a szerokie bary i wąska talia u mężczyzny. Co z tego, gdy takie niby bóstwo chodzi cały czas marudne, a na seks nigdy nie ma siły i ochoty. Jaka pociecha z partnera, który nie potrafi podbudować i pocieszyć?
Ciągle boli głowa? Nie ma erekcji? Czego to jest wynikiem? Złego żywienia. 90% społeczeństwa żywi się w sposób skandaliczny, z tego ta jedna trzecia, która uwierzyła w mity o zdrowej żywności – żywi się jeszcze gorzej.
Jak mieć energię do ciężkiej pracy, a potem jeszcze zachować ją na seks i rozwijanie swoich zainteresowań, gdy człowiek żywi się samą marchewką? Do życia trzeba energii, trzeba jej by móc sprostać jego wyzwaniom i by móc się nim cieszyć. Zjadanie hamburgera „na mieście” daje podobny efekt. Później mamy rzesze, które poza pracą znają tylko jedną formę spędzania wolnego czasu. Piwo i telewizor, a szczyt aktywności ruchowej to machanie rękami w czasie transmisji meczu piłki nożnej.
Z kolei panie zamęczają się pracami domowymi. Nie chcę już wspominać o podziale pracy, ale pomijając ten aspekt do tego też trzeba mieć energię. Sam intensywnie trenuję, prowadzę dość intensywną pracę intelektualną, sporo czytam (kilka książek na tydzień), gotuję i jeszcze stać mnie na budowanie relacji i życie towarzyskie. Ciągle słyszę – „Jak ci się tak chce”. No cóż. Chce mi się, bo mam z czego czerpać energię do życia.
Wiadomo, że obecnie, by w tym kraju ukochanym nad Wisłą leżącym, jakoś przyzwoicie żyć trzeba się napracować. Chyba, że ktoś odziedziczył wielki spadek. Pomijam też działania nieuczciwe. Jak niby być kreatywnym i jeszcze mieć siły do czegokolwiek poza pracą na takiej diecie kopenhaskiej? Z czego organizm ma się regenerować po ciężkim dniu? Z samej kapusty? Skąd ma się brać testosteron, jeśli w diecie nie ma tłuszczów zwierzęcych? Aż dziw bierze, że tak trudno to zrozumieć.

Jadłospis współczesnego Polaka

Te niby skuteczne diety odchudzające to tylko jedna strona medalu. Przeanalizujmy sobie jadłospis przeciętnego Polaka. Rano kawa i płatki śniadaniowe lub jogurcik, czyli de facto węglowodany przetworzone lub pseudo-bakterie plasticalis-chemicalis! Potem kilkugodzinna głodówka. Jakiś lunch z cateringu lub na szybko kupiony w mieście. Bułka, liść sałaty i skrawek wędliny (zwykle nafaszerowanej soją). W domu wielkie żarcie, czyli tona makaronu plus jakieś mięso albo pizza na telefon. Potem piwo i głodówka aż do snu lub łasowanie słodyczy. W sumie białka na cały dzień jakieś 20 gram. Tyle to nawet mało dla niemowlęcia.
Jeśli nie czujecie grozy, jaką wieje od tego opisu, to niestety obawiam się, że jesteście jeszcze w szponach medialnego marketingu. Nigdy sam nie wymyśliłbym lepszego sposobu na rujnowanie sobie zdrowia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz