Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ćwiczenia odchudzające. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ćwiczenia odchudzające. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Systemy energetyczne – bieganie na odchudzanie

Cztery filary skutecznego i zdrowego odchudzania

Osoby pragnące się odchudzać czy poprawić wygląd swojej sylwetki obok diety interesują się także ćwiczeniami. Co i jak robić, by skutecznie tracić zbędne kilogramy? Musimy już na wstępie wyjaśnić sobie kilka spraw. Jeśli pragniemy zadbać o figurę i zdrowie, to nie można tego robić tylko i wyłącznie o jeden filar. Tych filarów musi być przynajmniej dwa, a czasem trzy lub nawet cztery.
Pierwszym z nich jest dieta. Bez dobrze dobranej diety nie będzie postępów. Tu rzecz najistotniejsza. Dieta nie ma być głodówką. Musi nam dostarczyć wszystkich potrzebnych do życia składników. Musi też być tak skomponowana, aby dawała nam energię do życia, pracy i wreszcie do ćwiczeń. Nie może ograniczać naszego życia seksualnego. Sporo pisałem o tym wcześniej, dlatego odsyłam do poprzednich moich tekstów.
Drugi filar to ćwiczenia. Większość ludzi, włączając w to dietetyków i trenerów fitness, ma zupełnie wypaczoną strategię w tym względzie. Rozumie się to tak. Dieta ma być niemal głodowa, a ćwiczenia służą dobiciu organizmu i spaleniu wszelkich możliwych kalorii. Z tej koncepcji narodziły się durne przeliczniki na to ile to dana czynność pozwala spalać nam kalorii. To już nawet nie jest pseudonauka. To jest głupota w stadium dzikiego galopu.
Powtarzam: dieta ma dostarczyć energii do ćwiczeń, a nie ją odbierać. Wszelkie wyliczenia kalorii są chybione. Organizm to nie piec grzewczy. Tyle energii wrzucasz, tyle wychodzi. Bzdura. Makroskładniki są potrzebne nie tylko po to, by je po prostu spalać. W organizmie zachodzi szereg przemian metabolicznych, enzymatycznych i hormonalnych. Ich wydajność zależy od cech indywidualnych. Wszystkie niedobory mszczą się na dłuższą metę. Im częściej jakąś czynność wykonujesz tym mniej spalasz przy tym energii. Trzeba być kompletnym ignorantem, by próbować podawać przeliczniki ile kalorii spalamy podczas wchodzenia na schody, czy biegania.
Ćwiczenia nie mogą też rozgrzeszać nas z błędów dietetycznych. Dziś ciężko ćwiczyłem to mogę zjeść pączka i jeszcze trzy ciastka. To błędne koło.
Czym więc mają być ćwiczenia i jaką rolę pełnią w procesie odchudzania? Mają zaktywizować nasz organizm. Zarówno pod kątem lipolizy, czyli spalania tkanki tłuszczowej, jak i gospodarki hormonalnej oraz krążenia. Mają poprawić funkcjonowanie mięśni i zdrowie kośćca oraz stawów. Dlatego też będziemy tu mówić o systemach energetycznych. Nie od spalania energii, lecz raczej od energetyzowania czyli rozpędzania procesów fizjologicznych.
Trzeci filar to szeroko rozumiana rehabilitacja. To nie to samo co system ćwiczeń kondycyjnych czy też siłowych lub innych w ramach dowolnego sportu. Rehabilitacja jest potrzebna zawsze tam, gdzie dochodzi do patologii postawy. Możecie mi wierzyć, że dochodzi do niej częściej niż się powszechnie sądzi. Dziś 90% społeczeństwa ma problemy ze kręgosłupem i stawami. Niektóre są utajone i wyjdą za parę lat, inne już dokuczają. Tym należy się zająć. Skontaktować z dobrym ortopedą czy rehabilitantem. Nie ma co się łudzić, że właśnie my należymy do tych 10% zdrowych. Brak rehabilitacji grozi poważnymi problemami i pogłębianiem wad przy wykonywaniu ćwiczeń. Brak ruchu też niczego nie rozwiąże, a wręcz przeciwnie.
Wreszcie mamy czwarty filar. Osoby ze znaczną nadwagą mogą potrzebować dodatkowego preparatu na odchudzanie. Nie mam na myśli specyfików typu meridia czy też efedryna lub podobne. Tego typu substancje mogą zrujnować nam zdrowie. Chodzi raczej o zdrowe i sprawdzone tabletki odchudzające lub kremy zwiększające termogenzę w wybranych partiach ciała.

Wybór rodzaju ruchu

W tym artykule mam zamiar skupić się tylko na drugim filarze i wyjaśnić w jaki sposób buduje się systemy energetyczne dla własnych potrzeb. Tu podobnie, jak przy układaniu diety popełnia się karygodne błędy.
Pierwszym czynnikiem, który musimy uwzględnić jest forma ruchu. Mamy do wyboru w zasadzie cztery: chodzenie, bieganie, pływanie i ćwiczenia na urządzeniach stacjonarnych. Wybór powinien być podyktowany stanem zdrowia, ale także porą roku. Nie specjalnie polecam bieganie w zimie przy dużym mrozie i oblodzeniu. Łatwo się wywrócić i coś złamać. Nie każdy lubi pływać, tak jak nie każdy lubi biegać. Natomiast odnośnie urządzeń stacjonarnych musimy pamiętać, że nie wszystkie są zdrowe. Możemy spokojnie korzystać z rowerków stacjonarnych czy orbitreków, ale należy stanowczo unikać bieżni mechanicznych. Nasz aparat ruchowy jest zaprojektowany do przemieszczania się po nieruchomym podłożu, a nie walki z przesuwającą się pod nami powierzchnią. Taki ruch daje całkiem innym rozkład sił działających na stawy, co szybko może doprowadzić do ich uszkodzenia. To nic, że dziś podoba Ci się bieganie na takiej bieżni. Za 10 lat stawy przypomną o tym, a Ty nawet nie skojarzysz przyczyny ze skutkiem. Nie warto. Nie słuchajcie ludzi zalecających Wam bieganie czy chodzenie na ruchomych bieżniach. Może i chcą Waszego dobra, ale zdecydowanie nie należą do osób kompetentnych.
Na wybór spory wpływ ma stan naszego serca. Im większa otyłość, tym większe ryzyko zawału. Pewne ograniczenia nakładają także wady serca, choć rozsądnie dawkowany i umiejętnie zwiększany wysiłek fizyczny może wzmocnić serce i oddalić ryzyko zawału. Zły dobór ćwiczeń, może sprawę tylko pogorszyć.
Gdy dla kogoś trudne jest przejście spacerem 200 metrów bez zadyszki, to nie można zmuszać go do ćwiczeń systemem Tabaty, czy do sprintów, bo po prostu zabijemy człowieka. W takim wypadku należałoby wszystko oprzeć o zwykły spacer. Niezbyt długi, który dopiero z czasem można wydłużać. U osób z bardzo niską kondycją i niewytrenowanych wysiłek nie może być maksymalnie obciążający, nawet w odniesieniu do ich obecnych możliwości. Dopiero przy dość dużym poziomie wytrenowania można bezpiecznie zmuszać organizm do ciężkiej pracy.
Nie chcę nikomu robić antyreklamy, ale większość sesji fitness, jakie miałem okazję oglądać niczemu nie służy. Wymachy, stepowanie i wiele innych podobnych ćwiczeń najczęściej ma charakter a-anatomiczny, czyli niezdrowy i niebezpieczny dla stawów. Nie twierdzę, że tak jest w każdym wypadku, ale godzinne wymachiwanie kończynami przy muzyce to tylko kolejna bezużyteczna medialna anomalia. Bezużyteczny wytwór mody.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Systemy energetyczne – bieganie na odchudzanie cz. 2

Stopniowanie obciążenia wysiłkiem fizycznym

Skupmy się więc na wspomnianych czterech formach ruchu. Dla osób rozpoczynających dopiero ćwiczenia, wspomniany spacer wcale nie jest złym rozwiązaniem. Nie wymaga karnetu na siłownię czy do klubu ani kupowania specjalistycznego sprzętu. 3-4 razy w tygodniu spokojny spacer. Zwłaszcza, jeśli ktoś wykonuje tzw. pracę siedzącą. Czy to spowoduje utratę zbędnych kilogramów? Nie od razu. Musimy jednak przyzwyczaić organizm.
Najważniejsza zasada o jakiej należy pamiętać, to stopniowe zwiększanie obciążenia wysiłkiem. To daje stałe niewielkie postępy. Co ważniejsze postępy trwałe. Nie warto nagle zmobilizować się do ciężkich ćwiczeń, by po dwóch tygodniach opaść z sił. W tym czasie być może dużo zyskamy, ale na dłuższą metę jeszcze więcej stracimy. Zmobilizowany w ten sposób organizm zacznie się bronić i zamiast odchudzania możemy wywołać gromadzenie tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha poprzez wywołanie nadmiernego katabolizmu. Zamiast poprawy kondycji czeka nas przemęczenie itd.
Jeśli dla kogoś spacer nie stanowi wyzwania, to kolejnym poziomem jest tu szybkie chodzenie. Takie, jak wówczas, gdy gdzieś się bardzo spieszymy. Tu już wkracza pojęcie interwału. Zwykle nie można ciągle poruszać się bardzo szybko. Dla człowieka naturalne jest przeplatanie wzmożonego wysiłku z przerwami wypoczynkowymi lub wysiłkiem o niższym stopniu natężenia. Gdy zależy nam na spalaniu tkanki tłuszczowej i kondycji lepiej jest wybrać to drugie rozwiązanie. Krótkie momenty szybkiego chodu przeplatamy spokojnym spacerem. Z czasem można ten wysiłek dokładnie rozplanować i ułożyć w tabele. Im bardziej będzie wzrastała nasza wydolność, tym okresy intensywne będą mogły być dłuższe, a o te o niskiej intensywności krótsze.
Gdy i to będzie za mało, można przejść do biegu. Rzecz jasna bieganie nie jest wskazane dla wszystkich. Przy pewnych chorobach, urazach stawów, może być niewskazane. Lepiej też biegać po łące czy polu niż po asfalcie. No i dość ważny jest wybór obuwa. Kolejna rzecz to nauka prawidłowego biegania, czyli odpowiedniej pracy stóp i przenoszenia ciężaru ciała. Każdy, kto na tej liście znajdzie jakieś przeciwwskazanie dla siebie powinien zdecydować się na rowerek stacjonarny. Takie rozwiązanie przyda się też zimą i przy bardzo złej pogodzie. Rowerek ma jeszcze tę zaletę, że można manipulować obciążeniem.
Bieganie lub jazda na takim rowerku też powinny zacząć się od lekkiej pracy, która nie zaszokuje naszego organizmu, a zwłaszcza serca. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na czas. Żaden system energetyczny nie powinien trwać dłużej, jak 20 minut. Godzina jazdy na rowerze stacjonarnym to pomyłka, chyba, że ktoś przygotowuje się do wyścigu kolarskiego. W odchudzaniu to na pewno nie pomoże. Dłuższy wysiłek prowadzi do nadprodukcji kortyzolu i nasilenia procesów katabolicznych. Najlepiej zacząć od kilku minut i z czasem dodawać czas do momentu, gdy osiągniemy granicę 20 minut.
Nigdy też i pod żadnym pozorem nie należy wykonywać systemów energetycznych ani jakichkolwiek ćwiczeń na czczo. Dość często spotykam się z takimi poradami. Są one całkowicie błędne. Wychodzą z przekonania, że wygłodzony organizm zacznie korzystać z zapasów tłuszczu. To nieprawda. W sytuacji głodu organizm zachowuje tłuszcz, a zaczyna niszczyć wszystko inne: mięśnie, kości i nawet narządy wewnętrzne. Na godzinę lub dwie przed treningiem należy spożyć posiłek!
Tak więc stopniowanie wysiłku prowadzi nas do typowego treningu interwałowego zwanego HIIT. Umiejętne planowanie interwałów wysiłkowych pozwala szybko i skutecznie spalać nadmiar tkanki tłuszczowej nie tracąc przy tym mięśni ani zdrowia.

Inne rozwiązania

Istnieje jeszcze sporo innych sposobów. O niektórych z nich pisałem kilka miesięcy temu, jak choćby kompleksy sztangowe czy specjalnie dobrane treningi siłowe. Są i takie, które opiszę szczegółowo za jakiś czas. Jak choćby wypomniana metoda Tabaty.
W tym miejscu chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej ciekawostce związanej z szybkim chodzeniem. Niekoniecznie musimy z czasem zamienić je na bieg. Jeśli ktoś woli, może zbudować swój system energetyczny w oparciu o przenoszenie ciężkich przedmiotów na dystansie kilkadziesiąt metrów. Jest to coś podobnego do tego co możemy obserwować na zawodach strongmanów jako spacer farmera. Być może nie kojarzy się nam to za bardzo z odchudzaniem. Jednak zawodnicy tej dyscypliny mają nieco inne cele treningowe. Niemniej można tym sposobem się odchudzać. Mając do dyspozycji stos ciężkich przedmiotów przenosić je z miejsca na miejsce. Drogę powrotną pokonujemy bez obciążenia, a na następny treningu przenosimy wszystko w odwrotnym kierunku Miernikiem postępu będzie w tym wypadku czas. Jak szybko zdołamy przenieść stos cegieł…
To propozycja głównie dla panów, ale pań bynajmniej nie dyskryminujemy.

sobota, 28 marca 2015

Systemy energetyczne – bieganie na odchudzanie cz. 1

Cztery filary skutecznego i zdrowego odchudzania

Osoby pragnące się odchudzać czy poprawić wygląd swojej sylwetki obok diety interesują się także ćwiczeniami. Co i jak robić, by skutecznie tracić zbędne kilogramy? Musimy już na wstępie wyjaśnić sobie kilka spraw. Jeśli pragniemy zadbać o figurę i zdrowie, to nie można tego robić tylko i wyłącznie o jeden filar. Tych filarów musi być przynajmniej dwa, a czasem trzy lub nawet cztery.
Pierwszym z nich jest dieta. Bez dobrze dobranej diety nie będzie postępów. Tu rzecz najistotniejsza. Dieta nie ma być głodówką. Musi nam dostarczyć wszystkich potrzebnych do życia składników. Musi też być tak skomponowana, aby dawała nam energię do życia, pracy i wreszcie do ćwiczeń. Nie może ograniczać naszego życia seksualnego. Sporo pisałem o tym wcześniej, dlatego odsyłam do poprzednich moich tekstów.
Drugi filar to ćwiczenia. Większość ludzi, włączając w to dietetyków i trenerów fitness, ma zupełnie wypaczoną strategię w tym względzie. Rozumie się to tak. Dieta ma być niemal głodowa, a ćwiczenia służą dobiciu organizmu i spaleniu wszelkich możliwych kalorii. Z tej koncepcji narodziły się durne przeliczniki na to ile to dana czynność pozwala spalać nam kalorii. To już nawet nie jest pseudonauka. To jest głupota w stadium dzikiego galopu.
Powtarzam: dieta ma dostarczyć energii do ćwiczeń, a nie ją odbierać. Wszelkie wyliczenia kalorii są chybione. Organizm to nie piec grzewczy. Tyle energii wrzucasz, tyle wychodzi. Bzdura. Makroskładniki są potrzebne nie tylko po to, by je po prostu spalać. W organizmie zachodzi szereg przemian metabolicznych, enzymatycznych i hormonalnych. Ich wydajność zależy od cech indywidualnych. Wszystkie niedobory mszczą się na dłuższą metę. Im częściej jakąś czynność wykonujesz tym mniej spalasz przy tym energii. Trzeba być kompletnym ignorantem, by próbować podawać przeliczniki ile kalorii spalamy podczas wchodzenia na schody, czy biegania.
Ćwiczenia nie mogą też rozgrzeszać nas z błędów dietetycznych. Dziś ciężko ćwiczyłem to mogę zjeść pączka i jeszcze trzy ciastka. To błędne koło.
Czym więc mają być ćwiczenia i jaką rolę pełnią w procesie odchudzania? Mają zaktywizować nasz organizm. Zarówno pod kątem lipolizy, czyli spalania tkanki tłuszczowej, jak i gospodarki hormonalnej oraz krążenia. Mają poprawić funkcjonowanie mięśni i zdrowie kośćca oraz stawów. Dlatego też będziemy tu mówić o systemach energetycznych. Nie od spalania energii, lecz raczej od energetyzowania czyli rozpędzania procesów fizjologicznych.
Trzeci filar to szeroko rozumiana rehabilitacja. To nie to samo co system ćwiczeń kondycyjnych czy też siłowych lub innych w ramach dowolnego sportu. Rehabilitacja jest potrzebna zawsze tam, gdzie dochodzi do patologii postawy. Możecie mi wierzyć, że dochodzi do niej częściej niż się powszechnie sądzi. Dziś 90% społeczeństwa ma problemy ze kręgosłupem i stawami. Niektóre są utajone i wyjdą za parę lat, inne już dokuczają. Tym należy się zająć. Skontaktować z dobrym ortopedą czy rehabilitantem. Nie ma co się łudzić, że właśnie my należymy do tych 10% zdrowych. Brak rehabilitacji grozi poważnymi problemami i pogłębianiem wad przy wykonywaniu ćwiczeń. Brak ruchu też niczego nie rozwiąże, a wręcz przeciwnie.
Wreszcie mamy czwarty filar. Osoby ze znaczną nadwagą mogą potrzebować dodatkowego preparatu na odchudzanie. Nie mam na myśli specyfików typu meridia czy też efedryna lub podobne. Tego typu substancje mogą zrujnować nam zdrowie. Chodzi raczej o zdrowe i sprawdzone tabletki odchudzające lub kremy zwiększające termogenzę w wybranych partiach ciała.

Wybór rodzaju ruchu

W tym artykule mam zamiar skupić się tylko na drugim filarze i wyjaśnić w jaki sposób buduje się systemy energetyczne dla własnych potrzeb. Tu podobnie, jak przy układaniu diety popełnia się karygodne błędy.
Pierwszym czynnikiem, który musimy uwzględnić jest forma ruchu. Mamy do wyboru w zasadzie cztery: chodzenie, bieganie, pływanie i ćwiczenia na urządzeniach stacjonarnych. Wybór powinien być podyktowany stanem zdrowia, ale także porą roku. Nie specjalnie polecam bieganie w zimie przy dużym mrozie i oblodzeniu. Łatwo się wywrócić i coś złamać. Nie każdy lubi pływać, tak jak nie każdy lubi biegać. Natomiast odnośnie urządzeń stacjonarnych musimy pamiętać, że nie wszystkie są zdrowe. Możemy spokojnie korzystać z rowerków stacjonarnych czy orbitreków, ale należy stanowczo unikać bieżni mechanicznych. Nasz aparat ruchowy jest zaprojektowany do przemieszczania się po nieruchomym podłożu, a nie walki z przesuwającą się pod nami powierzchnią. Taki ruch daje całkiem innym rozkład sił działających na stawy, co szybko może doprowadzić do ich uszkodzenia. To nic, że dziś podoba Ci się bieganie na takiej bieżni. Za 10 lat stawy przypomną o tym, a Ty nawet nie skojarzysz przyczyny ze skutkiem. Nie warto. Nie słuchajcie ludzi zalecających Wam bieganie czy chodzenie na ruchomych bieżniach. Może i chcą Waszego dobra, ale zdecydowanie nie należą do osób kompetentnych.
Na wybór spory wpływ ma stan naszego serca. Im większa otyłość, tym większe ryzyko zawału. Pewne ograniczenia nakładają także wady serca, choć rozsądnie dawkowany i umiejętnie zwiększany wysiłek fizyczny może wzmocnić serce i oddalić ryzyko zawału. Zły dobór ćwiczeń, może sprawę tylko pogorszyć.
Gdy dla kogoś trudne jest przejście spacerem 200 metrów bez zadyszki, to nie można zmuszać go do ćwiczeń systemem Tabaty, czy do sprintów, bo po prostu zabijemy człowieka. W takim wypadku należałoby wszystko oprzeć o zwykły spacer. Niezbyt długi, który dopiero z czasem można wydłużać. U osób z bardzo niską kondycją i niewytrenowanych wysiłek nie może być maksymalnie obciążający, nawet w odniesieniu do ich obecnych możliwości. Dopiero przy dość dużym poziomie wytrenowania można bezpiecznie zmuszać organizm do ciężkiej pracy.
Nie chcę nikomu robić antyreklamy, ale większość sesji fitness, jakie miałem okazję oglądać niczemu nie służy. Wymachy, stepowanie i wiele innych podobnych ćwiczeń najczęściej ma charakter a-anatomiczny, czyli niezdrowy i niebezpieczny dla stawów. Nie twierdzę, że tak jest w każdym wypadku, ale godzinne wymachiwanie kończynami przy muzyce to tylko kolejna bezużyteczna medialna anomalia. Bezużyteczny wytwór mody.

poniedziałek, 23 marca 2015

Dwa filary odchudzania. Po co ćwiczyć?

Dwa podstawowe filary

Każdy skuteczny sposób odchudzania zakłada dwa podstawowe filary, na których się opiera. Jednym jest dieta, a drugim ćwiczenia. Od razu nasuwa się pytanie, czy można się odchudzać tylko w oparciu o jeden z tych filarów. Wybrać tylko dietę i nie ćwiczyć lub przeciwnie. Ćwiczyć ale jeść byle co i w dowolnych ilościach.

Wskaźnik BMI czyli Bzdurne Medialne Informacje

By odpowiedzieć na to pytanie musimy najpierw uzgodnić na czym polega odchudzanie. To racjonalne, bo takim się tu zajmujemy. Czy odchudzanie to po prostu zmniejszenie swojej wagi? Dostosowanie się do wskaźnika BMI? Nie i jeszcze raz nie. Zapomnijcie o wskaźniku BMI. Już wiele razy wspominałem o tym, że jest on kompletną bzdurą. Dlaczego? Bo zakłada, że każdy człowiek składa się tylko z tłuszczu. Takie odnosi się wrażenie, gdy czyta się porady związane z BMI. Nie wiem ile trzeba bezkrytycyzmu, by kierować się takimi wskaźnikami. To typowy przejaw medialnej papki. Gdy dietetyk mówi o BMI, czas poszukać innego dietetyka. Ten jest nieukiem. Gdy mówi o kaloriach… No dobrze, dziś przecież o czym innym.
Musimy zrozumieć, że człowiek to także mięśnie, kości, narządy wewnętrzne i wreszcie woda. Zwłaszcza ta ostatnia podlega nieustannym wahaniom. Bardziej u kobiet niż u mężczyzn. Niemniej wystarczy trochę upału, by waga pokazało mniej o 0,5 kg czy nawet kilogram. Najgorsze co możemy zrobić to pić mniej, by mniej ważyć. Właśnie wtedy organizm zaczyna gromadzić wodę.
Różnimy się od siebie masą kostną i masą mięśniową. Tego nie wolno i nie można uśredniać wytyczają jakąś idealną wagę ciała dla danego wzrostu. Nie wiem, jak ludzie inteligentni mogą w to wierzyć.

O co naprawdę chodzi w odchudzaniu?

Zmieszam jednak do kluczowego wniosku. W odchudzaniu nie chodzi o bezwzględne zmniejszenie wagi ciała. Wchodząc na wagę i widząc spadek o powiedzmy 2kg nie wiesz dokładnie co spadło. Tłuszcz, mięśnie czy woda? W dłuższej perspektywie może nawet chodzić o ubytki masy kostnej.
W racjonalnym odchudzaniu chodzi nam tylko i wyłącznie o zmniejszenie tkanki tłuszczowej. Należy sobie to dobrze uzmysłowić. Utrata wagi innych tkanek zawsze oznacza dla nas przegraną. Godzi bezpośrednio w nasze zdrowie. Większość diet odchudzających prowadzi nie do zmniejszenia poziomu tkanki tłuszczowejlecz mięśniowej i nierzadko do odwodnienia.
Chciałbym by zwłaszcza Panie dobrze zrozumiały znaczenie tkanki mięśniowej. Czasami czytam wypowiedzi nastolatek w stylu „Ja nie chcę mieć mięśni”. Przerażające. Gdzież te dziewczyny były, gdy odbywały się lekcje biologii? Jaki był poziom tych lekcji? Zanik mięśni to wózek inwalidki, to niezdolność do samodzielnego oddychania, a wreszcie śmierć. Niewesołe! Czy odchudzanie może wywołać aż takie skutki? Niestety może. Niewiele anorektyczek dożywa trzydziestki. Te, które dożywają poruszają się na wózkach inwalidzkich.
Nie chodzi o to, by kobieta miała szerokie bary i wielkie łapy. Z natury mężczyzna powinien być silniejszy i większy. Jednak musimy zrezygnować z anemicznego modelu słaniającej się ciągle na nogach i mdlejącej przy każdym powiewie wiatru bladej damy. W rzeczywistości siłą nóg kobieta niewiele ustępuje mężczyźnie, gdy rzecz uśrednimy. Największe różnice dotyczą siły i masy górnych partii. Lansowany obecnie model panienki z nogami jak zapałki nie jest ani seksowny ani zdrowy. Kilka kilogramów mięśni może czasami bardziej podkreślić kobiecość i atrakcyjność niż się wydaje. Natomiast oklapła po diecie odchudzającej kobieta często wygląda gorzej niż przed odchudzaniem. Tu równanie jest proste, lepiej mieć 2kg tłuszczu za dużo niż 2kg mięśni za mało.

Do czego prowadzi dieta bez ćwiczeń?

Teraz możemy powrócić do naszego wcześniejszego pytania. Czy można wybrać tylko jeden filar? Powiedzmy dietę, bo ćwiczyć nam się nie chce. Nie będziemy już dywagować jaką dietę. Najbardziej zdrową i racjonalną jak się da. Dokładnie dopasowana do naszych możliwości i potrzeb. Czy zaczniemy tracić na wadze? Tak, ale już wcześniej pisałem, że waga o niczym tak naprawdę nie świadczy.
„Logika organizmu” jest tu dość bezwzględna. Zawsze pozbywa się tego, co jest mu aktualnie najmniej potrzebne. Jeśli bardzo mało się ruszasz, ciągle siedzisz, nie ćwiczysz, to najmniej potrzebne okazują się mięśnie. Po co je utrzymywać i żywić skoro nie spełniają żadnej roli? Tak więc na pierwszy ogień nawet przy najlepszej diecie nie pójdzie tłuszcz lecz mięśnie. Im mniej mamy mięśni, tym trudniej będzie nam spalić tłuszcz. Co więcej osłabiony gorset mięśniowy naraża na wszelkiego rodzaju kontuzje. Pozbawione wsparcia stawy szybciej się zużywają… Listę konsekwencji można ciągnąć długo.
To doprowadza nas do dwóch ważnych wniosków, nawet najlepsza dieta nie będzie dla nas zdrowa bez odpowiedniej dawki ruchu. Podstawową funkcją ćwiczeń w odchudzaniu nie jest spalanie tkanki tłuszczowej, lecz ochrona mięśni.
Oczywiście mitologia medialna mówi nam co innego. Faktem jest, że dobrze skomponowane systemy energetyczne także przyczyniają się do spalania tkanki tłuszczowej, ale to nie jest ich najważniejsze zadanie. Co więcej to spalanie może być urzeczywistniane tylko w połączeniu ze wzmocnieniem mięśni. Chodzi bowiem o jeszcze jedne czynnik, o którym niebawem.